sobota, 24 czerwca 2017

Syrop z kwiatów czarnego bzu

Skorzystałam z pobytu na wsi i zebrałam jedne z ostatnich w tym roku kwiatów czarnego bzu. Zrobiłam z nich pyszny syrop. Wspaniale smakuje jako dodatek do wody z cytryną lub do różnych letnich deserów. Ma piękny aromat i można słodzić nim herbatę.
Żeby nasz syrop był aromatyczny zbieramy kwiaty w słoneczny dzień. Powinny być w pełni rozkwitnięte i pełne pyłku kwiatowego.


Składniki
30-40 baldachów kwiatu czarnego bzu
1 kg cukru
1 l wody
sok z 1cytryny


Zebrane kwiaty układamy w naczyniu i odstawiamy je na jakiś czas, żeby uciekły z nich wszelkie żyjątka. Kwiaty bzu odcinamy od grubych łodyżek i wkładamy je do dużego soja. W garnku gotujemy wodę i rozpuszczamy w niej cukier, dodajemy do niego sok z cytryny i zagotowujemy.

Gorącym syropem zalewamy kwiaty i przykrywamy słój gazą. Odstawiamy na 2-4 dni w ciemne miejsce. Raz dziennie mieszamy zawartość słoja.
Po kilku dniach przecedzamy syrop, zagotowujemy i jeszcze gorący przelewamy do wyparzonych butelek. Mocno zakręcamy. Żeby mieć pewność, że syrop przetrzymać całą zimę, warto go zapasteryzować.

Przepis na Thermomix
Zebrane kwiaty układamy w naczyniu i odstawiamy je na jakiś czas, żeby uciekły z nich wszelkie żyjątka. Kwiaty bzu odcinamy od grubych łodyżek i wkładamy je do dużego soja. Do naczynia miksującego wlewamy wodę, wsypujemy cukier i sok wyciśnięty z cytryny. Doprowadzamy syrop do wrzenia 12min/Varoma/obr.2.
Gorącym syropem zalewamy kwiaty i przykrywamy słój gazą. Odstawiamy na 2-4 dni w ciemne miejsce. Raz dziennie mieszamy zawartość słoja.
Po kilku dniach przecedzamy syrop, zagotowujemy i jeszcze gorący przelewamy do wyparzonych butelek. Mocno zakręcamy.
Żeby mieć pewność, że syrop przetrzymać całą zimę, warto go zapasteryzować.

 

piątek, 23 czerwca 2017

Ciasto truskawkowa chmurka

Na mojej thermomixowej grupie ciasto o nazwie malinowa chmurka bije rekordy popularności. Tyle się o nim naczytałam, ze i ja postanowiłam je wypróbować, a ze mamy teraz sezon na truskawki to zamiast malinowej, przygotowałam truskawkową chmurkę. Jest smaczna, aczkolwiek zabrakło mi tego czegoś. Niedługo zrobię swoja wariacje na temat malinowej chmurki, z innym spodem i może nieco innym kremem.

Składniki 
Spód
(Forma 23x33cm)
150 g mąki krupczatki
100 g zimnego masła
30 g cukru pudru 
3 żółtka 
1 łyżeczka esencji waniliowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Galaretka z truskawkami 
3 galaretki truskawkowe 
3 szklanki wrzącej wody
500-600 g truskawek 

Krem śmietankowy 
500 g śmietany 30% lub 36%
(schłodzonej co najmniej 12h w lodówce lub 1/2h w zamrażarce)
250 g serka mascarpone 
2-3 łyżki cukru pudru 
1 łyżeczka esencji waniliowej 

Beza 
3 białka o temp. pokojowej 
150 g drobnego cukru 
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej 

Spód ciasta i bezę możemy przygotować dzień wcześniej.

Najpierw przygotowujemy bezę. Białka ubijamy na sztywną pianę. Stopniowo łyżeczka po łyżeczce dodajemy cukier i cały czas miksujemy. Na samym końcu dodajemy mąkę ziemniaczaną i jeszcze chwilę miksujemy.

Blaszkę, w której będziemy piec spod ciasta obracamy do góry dnem i kładziemy na niej papier do pieczenia. Wykładamy na niego ubitą masę bezową i równomiernie rozsmarowujemy. Możemy posypać ją płatkami migdałowymi. Beze pieczemy w piekarniku nagrzanym do 140'C przez około godzinę. Beza powinna być chrupka i lekko popękana. Zostawiamy ją w piekarniku do całkowitego wystudzenia. Zdejmujemy bezę i odkładamy na później.

Wszystkie składniki na spód zagniatamy na gładkie ciasto. Formę do pieczenia (23x33cm) wykładamy papierem do pieczenia i wylepiamy ciastem. Chowamy do zamrażarki na pól godziny. 

Schłodzone ciasto nakłuwamy widelcem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180'C.  Pieczemy je około 15-20 minut n opcji góra-dół do zezłocenia się. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia.

W międzyczasie przygotowujemy galaretkę. Truskawki myjemy, odszypułkowujemy i kroimy na kawałki. Galaretkę rozpuszczamy w gorącej wodzie i odstawiamy do wystudzenia. Dodajemy truskawki i mieszamy, chowamy do lodówki do lekkiego stężenia. Gdy galaretka zacznie tężeć, ale nadal będzie płynna, przelewamy ja na wystudzone ciasto i chowamy do lodówki, żeby całkiem stężała.

Przed ubijaniem śmietana powinna być bardzo mocno schłodzona. Śmietankę ubijamy na sztywną masę, dodajemy mascarpone i jeszcze chwilę miksujemy. Doprawiamy do smaku cukrem pudrem i jeszcze chwilę miksujemy. Masę śmietanową wykładamy na stężałą galaretkę i wyrównujemy.

Bezę zdejmujemy z papieru do pieczenia i układamy na gorze ciasta. Następnie chowamy je do lodówki i chłodzimy przynajmniej przez 2 godziny, a najlepiej przez całą noc.

Przepis na Thermomix
Spod ciasta i bezę możemy przygotować dzień wcześniej.
Białka przelewamy do naczynia miksującego. Zakładamy motylek i ubijamy 3min/obr.4. Stopniowo, łyżka po łyżce dodajemy cukier aż do wyczerpania cukru i otrzymania gęstej, błyszczącej piany - obr. 3 (nadal z motylkiem). Pod sam koniec ubijania dodajemy mąką ziemniaczaną. Formę, w której będziemy piec spod odwracamy do góry dnem. Smarujemy ją masłem i wykładamy papierem do pieczenia. Masę bezową rozsmarowujemy na papierze na wielkość blachy. Możemy oprószyć płatkami migdałowymi.
Beze pieczemy w piekarniku nagrzanym do 140'C przez około godzinę. Beza powinna być chrupka i lekko popękana. Zostawiamy ją w piekarniku do całkowitego wystudzenia. Zdejmujemy bezę i odkładamy na później.

Wszystkie składniki na spod wkładamy do naczynia miksującego i mieszamy 30s/obr.4. Formę do pieczenia (23x33cm) wykładamy papierem do pieczenia i wylepiamy ciastem. Chowamy do zamrażarki na pol godziny. 
Schłodzone ciasto nakłuwamy widelcem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180'C.  Pieczemy je około 15-20 minut na opcji góra-dół do zezłocenia się. Odstawiamy do całkowitego wystudzenia.

W międzyczasie przygotowujemy galaretkę. Truskawki myjemy, odszypułkowujemy i kroimy na kawałki. Galaretkę rozpuszczamy w gorącej wodzie i odstawiamy do wystudzenia. Dodajemy truskawki i mieszamy, chowamy do lodówki do lekkiego stężenia. Gdy galaretka zacznie tężeć, ale nadal będzie płynna, przelewamy ja na wystudzone ciasto i chowamy do lodówki, żeby całkiem stężała.

Śmietana powinna być bardzo mocno schłodzona. Przed jej ubijaniem można także schłodzić naczynie miksujące.
Do naczynia miksującego wkładamy śmietanę, mascarpone, cukier puder oraz esencję waniliową i ubijamy 3min/obr.3. Trzeba obserwować, jak się ubija krem, żeby go nie przebić, może potrzebować mniej czasu.


Smacznego!



środa, 21 czerwca 2017

Dżem truskawkowy z chia

Kupiłam skrzynkę truskawek i zamarzył mi się dżem, taki domowy, a przy tym mało słodki i bez żadnych żelfiksów. Posłodziłam go dosłownie symbolicznie i zagęściłam nasionami chia. Wyszło bardzo smacznie, choć to bardziej mus niż dżem. Wspaniale smakuje jako dodatek do naleśników, knedli czy placuszków.

Składniki
(na 1l dżemu)
1 kg truskawek
2 łyżki brązowego cukru
(lub więcej jeśli lubimy słodki dżem)
3-4 łyżki chia
(zależnie od wodnistości truskawek)
1 łyżka soku z cytryny

Truskawki odszypułkowujemy, myjemy i chwilę miksujemy, żeby się rozpadły. Przekładamy je do szerokiego garnka z grubym dnem, zasypujemy cukrem i wlewamy sok z cytryny. Gotujemy owoce około 30 minut. Wyłączamy, wsypujemy nasiona chia i odstawiamy na 20 minut. Po tym czasie sprawdzamy gęstość naszego dżemu. Jeżeli jest za rzadki, możemy dosypać jeszcze nasion chia. Ponownie zagotowujemy dżem i przelewamy go do wyparzonych słoików. Mocno zakręcamy i odstawiamy do góry dnem. Zostawiamy na co najmniej 5 minut i pasteryzujemy przez 15-20 minut. Dokładna instrukcja pasteryzacji jest tutaj.

Przepis na Thermomix
Truskawki odszypułkowujemy, myjemy i wkładamy do naczynia miksującego. Rozdrabniamy 5s/obr.5. Dodajemy cukier i sok z cytryny. Następnie gotujemy truskawki 100'C/8min/obr.2/. Trzeba zajrzeć do truskawek, bo lubią kipieć. Trzeba wtedy zmniejszyć obroty i gotować jeszcze 100'C/7min/obr.1. Dodajemy chia i mieszamy 10s/obr.5. Odstawiamy na 20 minut, żeby chia napęczniała. Jeżeli mus jest za rzadki, możemy dodać więcej nasion chia.
Jeszcze raz zagotowujemy dżem 100'C/3min/obr.2.i przelewamy go do wyparzonych słoików. Szczelnie zakręcamy i odwracamy do góry dnem. Zostawiamy na co najmniej 5minut i pasteryzujemy. Dokładna instrukcja pasteryzacji jest tutaj.

Smacznego!

wtorek, 20 czerwca 2017

Jabłka Grójeckie- skarb Mazowsza

Od kilku miesięcy jabłka niemalże śnią mi się po nocach, codziennie zjadam co najmniej jedno. Nie wiem, czy potrzeba mi jakiś witamin, które są w jabłkach, czy mój organizm sam wybrał sobie owoce, które w środku zimy były jednymi z najłatwiej dostępnych i jednocześnie najzdrowszych.

Moje jabłkowego szaleństwo zaczęło się gdzieś w listopadzie gdy byłam jeszcze w ciąży i trwa do dziś. Tym bardziej ucieszyłam się, gdy na zaproszenie Lidl Polska mogłam na kilka godzin porzucić domowy kierat, a dzieci oddać w dobre ręce ich taty i dziadka. Pojechałam do Małej Wsi pod Grójec, żeby zwiedzić sad i posłuchać o historii, uprawie i o odmianach Jabłek Grójeckich, które ostatniej jesieni zagościły na Ryneczku Lidla.

Od jakiegoś już czasu Lidl promuje zdrową żywność. Obniża zawartość soli i cukru w potrawach o 20%, a także jak się dowiedziałam, ogranicza zawartość pestycydów w warzywach i owocach o 2/3 w stosunku do norm, jakie zaleca Unia Europejska. To zobowiązanie podjęło m.in. stowarzyszenie zrzeszające sadowników Jabłek Grójeckich. Bardzo mi się podoba takie podejście, bo ilość chemii w naszym pożywieniu jest zdecydowanie za wysoka.

Nasze spotkanie rozpoczęliśmy od śniadania prasowego, na którym wysłuchaliśmy wystąpień kilku prelegentów. Dowiedzieliśmy się m.in. ,tego, że jabłka do Polski przywędrowały z Kaukazu. Za selekcję i rozprzestrzenianie najsmaczniejszych odmian jabłek odpowiadają tam niedźwiedzie, które chętnie się nimi posilają i tym samym przyczyniają się do ich rozpowszechniania.


Jabłka Grójeckie to certyfikowane jabłka. Aby zdobyć certyfikat trzeba spełnić zarówno wymogi terytorialne, jak i posiadać najwyższy system jakości i bezpieczeństwa żywności. Składa się na niego m.in. właściwe przygotowanie stanowiska, analiza gleby, dobór odmian czy wprowadzenie naturalnych metod ochrony roślin. Marka Jabłka Grójeckie odnosi się do 27 odmian jabłek i ich sortów wywodzących się z regionu grójeckiego i nazywanym największym sadem Europy. Światowymi konkurentami w produkcji jabłek dla Polski są przede wszystkich Chiny, USA i Turcja, a w Unii Europejskiej Włochy i Francja. Osobiście uważam, że polskie jabłka nie mają sobie równych i nie kupuję tych importowanych. O ich jakości świadczy także fakt, że w 2011 roku Jabłka Grójeckie zostały wpisane do rejestru UE, jako produkt Chroniony Oznaczeniem Terytorialnym. Moją ulubioną odmianą dostępną w Lidlu jest Gala, jabłko deserowe, słodkie i soczyste.

Po porcji wiedzy przyszedł czas na przyjemności i zwiedzanie Pałacu w Małej Wsi, który był siedzibą Bazylego Walickiego, a w późniejszych latach należał do rodzin Zamoyskich, Lubomirskicj i Murawskich. Przez lata był on niedostępny dla zwiedzających, ponieważ po wojnie stał się letnią siedzibą Urzędu Rady Ministrów.





Kilka lat temu przeszedł w prywatne ręce państwa Barańskich, którzy za własne pieniądze podjęli się odrestaurowania kompleksu pałacowego i w maju udostępnili go zwiedzającym.To naprawdę piękne miejsce i warto przyjechać do Małej Wsi, aby osobiście pospacerować po parku i obejrzeć Pałac.
Następnie udaliśmy się na wycieczkę po sadzie. Wycieczkę nie byle jaką, bo pociągiem -traktorem, zapakowani w wagoniki, którymi na co dzień podróżują jabłka!

Znaleźliśmy się tam w najpiękniejszym momencie w roku,  kiedy drzewka były w pełni kwitnienia. Nic tylko równe rzędy kwitnących jabłonek. Niestety w tym roku pogoda była mało przyjazna dla drzewek owocowych, bo praktycznie na każdym z nich można było znaleźć zważone mrozem kwiaty.

Po wycieczce po sadzie czekała na nas jeszcze jedna atrakcja- lunch w murach Starej Wozowni, przemienionej obecnie w elegancką restaurację. Ugoszczono nas wykwintnym menu m.in. tatarem z łososia, wieprzowymi policzkami i lodowym deserem.

Gdy już pojedliśmy, okazało się, że czeka na nas jeszcze degustacja cydrów Ignaców, którą specjalnie dla nas poprowadził ich producent, pan Tomasz Porowski. Nie wiem czy mieliście okazję pić ten cydr, ja piłam go po raz pierwszy i jest on zupełnie inny od tego, do jakiego jestem przyzwyczajona. Jest wytrawny w smaku i mniej musujący, porównałabym go do wytrawnego białego wina. Idealnie pasuje do dań obiadowych.
To był cudowny dzień, dziękuję bardzo za zaproszenie.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Sernik na zimno z truskawkami i galaretką

Od kilku dni przebywam poza Warszawą i mam nieco utrudniony dostęp do piekarnika. Doceniam więc wszelkie desery, które można przygotować bez jego użycia. W takich sytuacjach idealnie sprawdza się sernik na zimno. Jest bardzo łatwy w przygotowaniu, a przy tym smaczny i za każdym razem można przygotować go z innymi owocami i smakami galaretek. 

Składniki
Masa serowa
500 g białego sera
100 g cukru pudru
(Do TM może być zwykły)
60 g masła
1 galaretka jasnego koloru
paczka herbatników lub biszkoptów
(można pominąć)

Góra
2 szklanki pokrojonych owoców np. truskawek
1 galaretką owocowa

Zaczynamy od przygotowania galaretek. Galaretkę do masy serowej zalewamy połową porcji wrzącej wody, jaka jest podana na opakowaniu (prawdopodobnie 250 ml zamiast 500 ml.)
Galaretkę na górę sernika rozpuszczamy w 3/4 porcji wody podanej na opakowaniu.
Odstawiamy galaretki do wystudzenia i lekkiego stężenia.

W rondelku rozpuszczamy masło, dodajemy cukier puder i mieszamy do jego rozpuszczenia się. Odstawiamy do wystudzenia.
Wystudzone masło mieszamy z serem i miksujemy na gładką masę. Dodajemy tężejącą galaretkę i ponownie mieszamy.

Tortownicę smarujemy masłem i wykładamy jej dno biszkoptami lub herbatnikami (możemy zrobić także sernik bez spodu). Zalewamy je masą serową i wstawiamy do lodówki do stężenia.
Na stężałej masie serowej układamy owoce i zalewamy je tężejącą galaretką. Chowamy do lodówki do całkowitego stężenia i gotowe.

Przepis na Thermomix
Zaczynamy od przygotowania galaretek. Galaretkę do masy serowej zalewamy połową porcji wrzącej wody, jaka jest podana na opakowaniu (prawdopodobnie 250 ml zamiast 500 ml.)
Galaretkę na górę sernika rozpuszczamy w 3/4 porcji wody podanej na opakowaniu.
Odstawiamy galaretki do wystudzenia i lekkiego stężenia
Jeżeli używamy zwykłego cukru, wkładamy go do naczynia miksującego i mielimy 15s/obr.10. Przekładamy do innego naczynia. Do naczynia miksującego wkładamy masło i roztapiamy 3min/60'C/obr.1. Odstawiamy do ostygnięcia. Następnie wkładamy ser i cukier i ucieramy przy pomocy kopystki 2.5min/obr.6. Na około 1 minutę przed końcem ucierania zaczynamy przez otwór wlewać tężejącą galaretkę i nakładamy miarkę do końca miksowania.
Tortownicę smarujemy masłem i wykładamy jej dno biszkoptami lub herbatnikami (możemy zrobić także sernik bez spodu). Zalewamy je masą serową i wstawiamy do lodówki do stężenia.
Na stężałej masie serowej układamy owoce i zalewamy je tężejącą galaretką. Chowamy do lodówki do całkowitego stężenia i gotowe.


Smacznego! 

Przepis pochodzi z thermomixowej książki "Kulinarne ABC" .
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zaglądają do mnie

kuchenny pomocnik

Translate