środa, 2 grudnia 2015

Stawy Milickie, Kuchnia Lidla i blogerzy kulinarni

W poprzedni weekend na zaproszenie Lidla uczestniczyłam w niecodziennej konferencji prasowej dla blogerów, która została zorganizowana przy okazji promocji nowej książki Kuchni Lidla "Ryby są super", a o której więcej możecie przeczytać w moim wpisie.

Grupa blogerów kulinarnych, w tym ja, została zaproszona na dwudniowy wyjazd do Milicza na specjalne warsztaty kulinarne, nad którymi pieczę sprawował Karol Okrasa. Miejsce zostało wybrane nieprzypadkowo, ponieważ właśnie ze Stawów Milickich Lidl bierze dużą część swoich słodkowodnych ryb, a przede wszystkim karpia, który trafia na nasz wigilijny stół.



Pierwszego dnia naszego wyjazdu, odbyły się warsztaty kulinarne. Zostaliśmy podzieleni na kilka zespołów i każda z drużyn miała za zadanie ugotowanie w kociołku nad ogniskiem swojej zupy rybnej oraz przygotowanie grillowanej kanapki z rybą w roli głównej. To były jedyne wytyczne, a poza tym panowała pełna dowolność w doborze składników. Pierwszy raz miałam okazję gotować w kociołku na ognisku. Mój zespół (Iza -Smaczna Pyza, Magda -Kulinarna Piniata i Aga -Talerz Pokus) przygotował meksykańską zupę rybną z sandaczem - za którą zdobyłyśmy nagrodę od jury oraz tortillę z grillowanym łososiem marynowanym w kolendrze.

Do tej pory jak oglądam zdjęcia z naszych warsztatów i widzę te wszystkie zupy i pyszne kanapki, to dostaję ślinotoku. To niesamowite, jak różne dania powstały z tych samych składników. Nie da się ukryć, ryby naprawdę są super!

Po wspólnym kucharzeniu, zostaliśmy zaproszeni na smaczną kolację z dobrym winkiem i w doborowym towarzystwie. Był czas na pogaduchy oraz na zdobycie autografu naszego szefa kuchni - Karola Okrasy.

Następnego dnia wybraliśmy się na wycieczkę po okolicy. Po dolinie Baryczy i stawach rybnych oprowadzała nas Dyrektor ds.rozwoju Stawów Milickich, Pani Emilia Szczęsna. Od niej dowiedziałam się, że kompleks stawów liczy aż 800 lat, pierwsze wzmianki o hodowli ryb w dolinie Baryczy datowane są na XI w, a regularna hodowla odbywa się tam od XIII w. Od tamtej pory metody hodowli niewiele się zmieniły, praktycznie wszystko robione jest ręcznie, a spuszczanie wody i nawadnianie stawów regulowane jest za pomocą rzeki. A jest o co dbać, ponieważ powierzchnia lustra wody ma aż 7 tysięcy hektarów. To jedno z nielicznych miejsc w Polsce, gdzie ryby nie są produkowane, a faktycznie hodowane i to z zachowaniem XIX wiecznych standardów. I tak cykl rozwojowy karpia trwa aż 3 lata.



Podczas wycieczki mieliśmy okazję zobaczyć stawy rybne - puste o tej porze i poddane sprzątaniu, Widzieliśmy także magazyny rybne, gdzie ryby są inaczej karmione niż w stawach, aby straciły nieco tłuszczu i specjalne płuczki, dzięki, którym ryby pozbawia się mulistego smaku.
Do tej pory jestem pod wrażeniem okolicy, którą zwiedzaliśmy. Jeszcze nigdy nie widziałam tylu czapli. To było niesamowite, gdy nagle kilkaset ptaków zrywało się do lotu.  Zakochałam się w tym miejscu i bardzo chętnie wróciłabym tam na wiosnę, tym bardziej, że Dolina Baryczy liczy aż 1110 km ścieżek spacerowych. Są tam też specjalne ambony widokowe dla fotografów, z których można dojrzeć nie tylko ptaki (kormorany i czaple), ale i bobry, których tu nie brakuje. Czy wiecie, jak wysokie są kary za zabicie bobra? Ja byłam w szoku, gdy dowiedziałam się, że osiąga ona nawet 300 tysięcy złotych!

Muszę powiedzieć, że te dwa dni upłynęły mi na naprawdę świetnej zabawie. Cudownie odpoczęłam, wiele się dowiedziałam, a niewiele brakowało, a nigdzie bym nie pojechała. Gdy dostałam propozycję wyjazdu do Milicza, miałam odmówić, bo jeszcze nigdy nie zostawiłam mojej małej, 11-mięsięcznej córki samej na noc. Miałam sporo obiekcji i mocno się denerwowałam, jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie, ponieważ mój mąż i Łucja, świetnie sobie poradzili beze mnie.

 Dziękuję za cudowny wyjazd!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zaglądają do mnie

kuchenny pomocnik

Translate