niedziela, 9 października 2016

La Vinotheque Wine Bar & Store

W poprzedni piątek miałam przyjemność spotkania się z kilkunastoma blogerkami kulinarnymi. Spotkanie to odbyło się przy winie i dobrym jedzeniu w restauracji La Vinotheque Wine Bar & Store, gdzie zostałyśmy zaproszone przez jej właściciela Pana Mirosława Marczewskiego, który przez cały wieczór dotrzymywał nam towarzystwa i raczył barwnymi opowieściami o winach.

Na pierwszy rzut oka La Vinotheque zdaje się być tylko dobrze wyposażonym sklepem z winami. Nie jest to jednak  do końca prawda, ponieważ La Vinotheque to także kameralna restauracja z naprawdę dobrym jedzeniem. Bardzo spodobał mi się jej wystrój: przytłumione światło, klimatyczne stoliki zrobione z ogromnych beczek po winie i dużo drewna nadają temu wnętrzu ciepła i sprawiają, że po prostu chce się tam usiąść i miło spędzić czas.

W restauracji karta jest dość krótka i zmienia się co 2-3 dni. Nie ma ogromnego wyboru dań, ale są one tak dobrane i wyselekcjonowane, żeby stanowić cudowne połączenie ze sprzedawanymi tam winami. W La Vinotheque znajdziecie propozycje zarówno przystawek, dań głównych, jak i deserów. 

Jeżeli lubicie podglądać pracę restauracji od kuchni, to będziecie mieć świetną ku temu okazję, ponieważ kucharz przygotowuje serwowane dania częściowo na barze. Można coś podpatrzeć i porozmawiać z szefem kuchni o potrawach, poprosić, żeby coś polecił czy doradził. W La Vinotheque pracuje dwóch kucharzy,  dla nas gotował akurat Pan Waldemar Rzeszotek.

My na naszej kolacji miałyśmy okazję spróbować wielu dań i muszę przyznać, że ich degustacja była dla mnie ogromną przyjemnością. Wszystkie potrawy charakteryzowały się wyraźnym smakiem i pikanterią.

Na samym początku zostałyśmy poczęstowane deską serów z konfiturą cebulową i grissini oraz talerzem wędlin. Do tego przepyszna, wypiekana na miejscu bagietka, ślinka mi leci na samo jej wspomnienie.


Na zimną przystawkę zaserwowano nam dwie potrawy: najpierw aromatyczny tatar z tuńczyka z pesto, kiełkami groszku cukrowego i marynowanym fenkułem. Ten fenkuł smakował po prostu fantastycznie. Drugą przystawką był marynowany bakłażan faszerowany serem kozim, podany w towarzystwie rukoli i suszonych pomidorów.

Ale to nie koniec. Czekały na nas także ciepłe przystawki: skwierczące krewetki z czosnkiem i chili oraz małże w sosie pomidorowym. Muszę przyznać, że akurat tych dwóch dań nie próbowałam, bo jakoś owoce morze to nie jest to, co lubię najbardziej, za to dziewczyny zachwycały się pikantnymi krewetkami.

Jako danie główne została nam podana ośmiornica duszona w maślanym sosie. Wyglądała wprost fantastycznie. Ja do tej pory nie miałam okazji próbować ośmiornicy i podchodziłam do niej trochę jak pies do jeża. Bardzo się cieszę, że się jednak się przełamałam i zjadłam ją, bo była naprawdę smaczna. Jej mięso określiłabym jako skrzyżowanie bardzo delikatnego kurczaka z rybą. Do tego bardzo dobry sos, wprost stworzony do maczania w nim bagietki.


Miałyśmy także okazję spróbować faszerowanego kurczaka, który został uformowany ponownie na kształt małego udka i podany na cykorii z sosem majonezowym.


Na koniec, jak już na nic nie miałyśmy miejsca przed nami pojawił deser - gruszka w czerwonym winie, podana z sosem lemon curd i kruszonką. Pycha, po prostu pycha. Coś w sam raz dla takiego łasucha jak ja.

Piękne zdjęcia możecie oglądać dzięki uprzejmości Ani z bloga Nie tylko pasta i Kasi z bloga Kuchnia Bazylii.


La Vinotheque Wine Bar & Store
ul. Grzybowska 61, Warszawa
tel. 22 403-50-05










Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Zaglądają do mnie

kuchenny pomocnik

Translate